Adam Chodaczek - offroad
15.04.2021

Mój offroad

Siusiak mały ale opony duże. Obrazkowa historia kompensacji :D

Żarty na bok, jak kupiłem pierwszy samochód to nie wiedziałem, że trzeba dolewać oleju do pompy wspomagania i jeszcze się pytałem poprzedniego właściciela co mam zatankować do baku, benzynę czy diesla. Dwa lata później wymieniałem już silniki, i spawałem od podstaw wahacze w zawieszeniu.

Nie bez znaczenia jest, że spędzałem całe popołudnia w warsztatach i garażach innych offrodowych poyebóf, którzy mnie tego nauczyli. Wiec to wszystko wina Damiana, Artura i Arka. Niech lina kinetyczna w waszym bagażniku nigdy nie sczeźnie!

Szuwar nie dawał po sobie znać, że już mu się niechciało kopać mojego auta, ale to jego wina, że zabrał mnie na poligon :D - dziękuję.
Odstawiłem go później do myjni ręcznej z odkurzaniem - pan powiedział, że mam dbać o swój samochód bo to jakaś obora jest.

Taka jedna wigilia, gdy chrzciliśmy błotem nieobeznanych w offrodzie.

Dobrze, że wziąłem wilgotne chusteczki.

Ostateczny samiec Alfa który porywa dziewice z waszej dzielnicy, a potężny dwusuwowy tłok między jego nogami śpiewa pieśń wututututu.

Trolski bez wahania zgodził się pilotować a to był ciężki rajd - szczególnie, że miał metkę "casual ride"

Dziergamy pierwszego lifta w XJcie Bestii, zużylismy do tego jakieś 15 litrów brazylijskicj lagerów. (były na promocji w Lidlu)