15.04.2021
Złota zupa esencji życiowej
aka
Rosół z krowy
Nie jakiś tam plewny rosół tylko taki który postawi Cię na nogi, ożywia zmarłych (po imprezie), leczy raka i jest pyszny. Nawet dziecki go jedzą, z dokładką!
Ja wiem, że w naszej kulturze zupa z kury to powinien być no-brainer, i generalnie nic specjalnego. Ale jak się za każdym razem eksperymentuje z ilością mięsa, kości albo czy chce mi się kupić kapustę włoską to nic dziwnego, że za każdym razem wyjdzie inny w smaku
I tylko co 4 raz Ci smakuje.
Licznik przekleństw w tym przepisie: jedno brzydkie słowo
Ten rosół robimy na kościach wołowych i to jest najważniejszy składnik. Dzięki nim, Samsonowi odrosły włosy, a Ewa nabrała odwagi by ukraść arbuza węNżowi.
W szpiku w kościach jest samo dobro i siła (bo w dużej mierze to sam tłuszcz). Kup wołowe krążki kości i nie stękaj.
Krążki trzeba dobrze umyć żeby strzępków kostek nie było. Wybieraj zawsze najładniejsze, biało-różowe, szare złe - fe fe fe!
Żeby w rosole było trochę smacznego mięsa proponuje dać szyje indycze, też mają szpik, wiec będą dawać smak, Mięso fajnie z nich schodzi po ugotowaniu.
Skrzydełka są też genialne. Ja wolę znów indycze, ale kurze też się nadadzą. Mają przy skórze tłuszcz, wiec dodają smaku. Mięso ze skrzydełek jest jasne i delikatne.
Udek z indyka nie polecam, mają paskudne zwapnione ścięgna i trzeba je długo czyścić po ugotowaniu. Lepiej użyć samych skrzydełek i szyjek.
Warzywa podałem precyzyjnie jakie dodać.
Marchew, seler, pietruszka są nienegocjowalne! Dodaj je do zupy lub zgiń. Por można sobie zamienić na kapustkę czy coś co tam wolisz.
Przyprawy jak ziele angielskie, liść laurowy wspaniale uzupełniają smak. Gałka muszkatułowa też.
Lubczyk jest tym tajemniczym zielem które wydobędzie smak z esencji wołowiny i drobiu. Z lubczyku robi się koncentraty o smaku umami, (takie jak np magi) Wiec uważam, że jest obowiązkowy.
Woda i sól również są podane precyzyjnie Jeśli wagi reszty składników się zgadzają z przepisem to
rosół zawsze wyjdzie idealnie smaczny, nie za słony, i nie będzie potrzebował, żadnych kostek,
badziewia i innych kolorowych dupereli.
To jest przepis dla ustawionych kawalerów - wrzucasz wg skali do gara i zapominasz, zupa jest perfekcyjna za każdym razem o tym samym smaku.
Rutyna
1. Obierasz i myjesz warzywa, Mięso też, nie chcesz tam łupków kostek.
Do 9 litrowego gara wrzucasz wszystko poza lubczykiem i utartą gałką muszkatułową. Zalewasz wodą i gotujesz pod przykryciem.
2. Po zagotowaniu na powieżchni wody pojawią się "szumy" takie brzydkie brązowe farfocle - weź łyżkę albo perforowany cedzak i wyciągnij te szumy. Wywal je. Teraz możesz dosypać lubczyk i utrzeć/wsypać gałkę muszkatułową (one pływają na wieżchu, wcześniej zmieszały by ci się z szumami)
Zmniejsz ogień i pod przykryciem gotuj aż Ci się znudzi. Mnie się nudzi po 2,5 godzinach i jak widzę, że mięso samo spada z kosteczek.
3. Wyłącz gaz. Wyciągaj cedzakiem na dwie miski osobno mięso i warzywa. Esencję zupy możesz przecedzić przez gęste sito do drugiego garnka, pozbędziesz się resztek szumów, przypraw i małych fusków. Duży garnek opłucz z resztek frendzli i z powrotem przelej rosół.
4. Mięso niech trochę przestygnie tak by można było je dotykać gołymi rękoma.
Weź je teraz tymi ryncami wyczyść, zdejmij z kosteczek, wywal skórę jeśli nie lubisz. Zostaw tylko te najfajniejsze kawałki mięsa. Poszarp trochę rękoma i niech wrócą z powrotem do przecedzonego rosołu.
Wrzuć do niego też marchewkę. Pietruszka, por i reszta warzyw nie mają już smaku - wywal je albo daj je psu, świniom albo rybkom w akwarium (żart?)
5.
Zupa gotowa, jak chcesz możesz ją teraz zawekować w słoikach!
Zagotuj zupę jeszcze raz, niech zawrze. I razem z mięsem i marchewką przelej do słoików od razu zamknij szczelnie i odstaw do wystygnięcia.
Z tego przepisu wychodzi 7 litrowych słoików i jeszcze talerz zupy "na od razu"
Zawekowane słoiki będą mieć zassane do środka wieczka. W mojej lodówce wytrzymują tak półtora miesiąca i się nie psują. Perfekcyjny obiad wyciągasz sobie raz w tygodniu taki słoik. Dodajesz gotowany makaron i jesteś szczęśliwą wypoczętą jednostką ludzką.
Bo o trudach gotowania rosołu już dawno zapomniałeś a lodóweczka zupkę pilnuje.
Tip 1 - Pomidorówka
Ugotój sobie ryżyk, ale nie bądź dla niego litościwy, dojeb mu! Niech się trochę rozgotuje.
Wrzuć ryżyk do rosołku. Dodaj mały słoiczek koncentratu pomidorowego. Rozmieszaj dobrze w zupie. Podaj na talerzu z kopiastą łyżką gęstej śmietany 18%. Posyp pietruszką. Patrz jak głodne dziewczyny się biją o ten talerz. Profit.
Tip 2 - bulijoon le treści'wy
Weź zagrzej rosołek, ale z małą ilością mięsek i bez farfocelków, najlepiej sam wywar.
Do miseczki wrzuć samo żółteczko jajka kurzego, takie surowe, świeże, ładne.
Teraz nalewaj powoli gorący rosół i szybko mieszaj to żółtko żeby się kluski nie zrobiły.
Ono się rozpuści i stworzy w rosole cuuuudowną, gładką, wręcz pornograficznie dobrą emulsję eksplodującą smakiem
To jest tak smaczne i treściwe, że już nic więcej nie potrzebujesz. Surowe żółteczko nadaje rosołowi bogatości i treści.
- Uważaj tylko na salmonellę (te pałki czają się w brudnych kurach), surowe jajko! -